Od kiedy bilety na imprezy muzyczne na cały sezon można bardzo łatwo kupić za pośrednictwem stron internetowych, pojawiły się w moim domowym budżecie pewne problemy. Właściwie to tylko jeden problem, zwany mniej więcej fachowo niedopinaniem. Jeszcze kilka lat temu, jeśli zapałałem chęcią do uczestnictwa na przykład w fantastycznym Rawa Blues Festival, trzeba było trochę się nagimnastykować, aby odpowiednio wcześnie zapewnić sobie wejściówkę, lub karnet, jeśli akurat dysponowałem większą ilością czasu i gotówki. Rozpowszechnienie usług internetowych wynikające z rozpanoszenia sieci spowodowało, że bilety na imprezy w których chciałbym uczestniczyć pchają się z w/w jakby drzwiami i oknami. Nie wystarczy, że przybywa festiwali na których nigdy nie byłem, albo takich, o których wręcz pierwszy raz słyszę, to jeszcze podstępny internet nachalnie proponuje niewiarygodnie ułatwione sposoby płacenia za wszystko, a zatem również za bilety na imprezy na których muszę być koniecznie, bo jeszcze na nich nie byłem. Przelewy bankowe z konta internetowego, płatności kartą płatniczą wypukłą, płaską, złotą i zwykłą, w głowie to wszystko może się pomieszać tak bardzo, że jak przychodzi wyciąg z konta, to w zasadzie dopiero wtedy jest szansa na otrzeźwienie. Przynajmniej dopóki nie znajdziemy strony nowego przeglądu kapel garażowych ze środkowego wschodu Gór Świętokrzyskich.